poniedziałek, 23 lutego 2015

Przedłużanie włosów - efekty uboczne

Cześć,
dzisiaj post z serii : nie róbcie tego w domu! :)

Na pewno każda z was słyszała o przedłużaniu włosów. Jeśli ktoś czytał MWH ten wie, że bawiłam się w przedłużanie bardzo długo. Pierwszy raz przedłużyłam włosy w 2 klasie liceum. Były to włosy doczepiane na taśmy - o długości 45 cm. Później ta długość była dla mnie za krótka i szukałam coraz dłuższych włosów. Za pierwsze przedłużanie zapłaciłam... 700 zł.

Na moje szczęście w mojej miejscowości nie posiadali takich, a ja jeszcze wtedy nie miałam dostępu do internetu.

Na pierwszym roku studiów w końcu udało mi się znaleźć fryzjerkę, która przedłużała włosy o długości 65 cm. To było moje marzenie i to jest długość do której aktualnie dążę. Cena także była okazyjna - tylko 300 zł! I to za włosy naturalne!  Nie namyślając się długo umówiłam się na wizytę i po raz pierwszy przedłużałam włosy na micro ringi. Jakieś było moje zdziwienie, gdy dotarłszy do akademika nie miałam włosów tylko - JEDEN WIELKI KOŁTUN. Rozczesywałam je kilka godzin. Nie pomagały odzywki, specjalne szczotki, maski. Nic. To były włosy syntetyczne a fryzjerka się ulotniła. Z takimi włosami wytrzymałam 3 miesiące... 
Źródło : KLIK

W tym czasie już pracowałam i pierwsze zaoszczędzone pieniądze wydałam na.... włosy KEGEL. Długość 65 cm, koszt ok. 1100 zł. Znalazłam kolejną fryzjerkę która doczepiła mi je za 150 zł. Włosy były naturalne, mięciutkie i dawały mi złudzenie, że moje włosy są piękne. Tak oto przedłużyłam włosy tym sposobem aż do trzeciego roku studiów. Razem: 5 lat przedłużania. 
Podczas każdego zdejmowania "fryzjerka" rozczesywała bardzo brutalnie (tak, to dobre słowo!) moje cienkie włosy. Wyrywała je garściami bo : "mogła Pani przyjść miesiąc wcześniej". Chodziłam co dwa miesiące na przedłużanie. 
Pewnego dnia powiedziałam sobie dość. Chce mieć swoje piękne włosy. 

Gdy moja mama delikatnie zdjęła mi ringi - myślałam że się popłaczę. Łyse placki? Tak. Postrzępione włosy? Tak. Końcówki? Jakie końcówki? Chyba widły... Moje włosy były połamane, powyrywane i niesamowicie zniszczone. Pierwsze 3-4 miesiące po zdjęciu włosów niesamowicie wypadały. Miałam kilka łysych placków (łysych!). Na szczęście odnalazłam blogosferę i pomału zaczęłam ogarniać temat :)

Niestety, nie mam zdjęć z tego okresu - wtedy nawet nie miałam dobrego aparatu. Jednakże pierwsze zdjęcie z MWH to zdjęcie dopiero... pół roku po zdjęciu włosów. I to gdy zaczęłam już o nie dbać. 

Włosy do dziś odczuwają skutki przedłużania - minęło dopiero 1,5 roku. Końcówki kruszą się, ale widzę że rosną nowe włoski. Kucyk się zagęścił. 

Jednakże, co mają powiedzieć kobiety, które przedłużały włosy kilka lat więcej niż ja?
Źródło : KLIK


Drażnią mnie takie posty jak tu na vinted KLIK` gdzie dziewczyny są perfidnie oszukiwane. Metoda nie niszczy włosów, bo nie używamy ciepła? A co z obciążeniem cebulek? Myślę że to gorsze od ciepła...
Moim zdaniem najbezpieczniejsze dla naszych włosów są włosy CLIP-IN. Jednak pamiętajmy - muszą to być włosy naturalne - aby nie plątały naszych. Na wielkie wyjścia warto założyć - raz nawet dwa razy na miesiąc. Jednak codzienne obciążanie włosów + tarcie w nocy+ rozczesywanie po myciu i po zdjęciu to dla naszych włosów za dużo. 

Pozdrawiam cieplutko i nie róbcie tej głupoty co ja :)

26 komentarzy:

  1. Nigdy nawet mi do głowy nie przyszło żeby przedłużać :D - na szczęście :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy o tym nawet nie pomyslalam :D

    OdpowiedzUsuń
  3. kiedys miałam na to chęć:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobrze, że tylko chęć bo naprawdę nie warto

      Usuń
    2. dokładnie dlatego dobrze ze piszesz o tym :)

      Usuń
  4. Ja kiedyś przedłużałam włosy, ale tylko i wyłącznie clip-in. Nawet do dziś gdzieś te wszystkie taśmy mam w szafce.
    Nie potrafiłam zapuścić swoich włosów, więc doczepy wydawały się idealne. :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też miałam na to fazę i miałam jeszcze dredloki, na szczęście tylko dwa tygodnie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Miałam w szkole średniej dwie koleżanki, które miały doczepiane włosy, jedna pięknie wczepione, nic nie było widać, druga miała przeswity i wszyscy, na środku jej głowy, widzieli doczepy, brrr. Ale niestety w wiekszości przypadków uczymy się na wlasnych blędach. Dodatkowo szukając informacji o nowych rzeczach najpierw trafiamy na te artykuly, które dana rzecz wychwalają, dopiero długo potem czytamy że to nie do konca jest takie super. Jak tak miałąm niestety z kapięlą rozjasniająca.
    Życzę wytrwałości w zapuszczaniu pięknych, gęstych, długich włosów, dobrze Ci idzie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie wiedziałam, że to tak źle robi włosom, ale na szczęście nigdy o tym nie myślałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. keidyś grzywe zagęszcząłem i nie miałem żadnych efektów uobcznych ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko zalezy od sposobu przedłużania, rodzaju włosów i czasu noszenia. Ja włosy nosiłam ok. 5 lat.

      Usuń
  9. Świetny wpis! Szkoda, że nie masz fotek z tego okresu, one na pewno by przestrzegły przed ponowieniem tego "zabiegu" w przyszłości :)
    Ja nigdy nie miałam doczepek, napiszę więcej: zawsze mnie one brzydziły :( Sztuczne czy prawdziwe - ohyda.
    Fajnie, że poszłaś po rozum do głowy i nie nosisz już tego badziewia, na pewno wyhodujesz sobie o wiele piękniejsze i na pewno naturalne! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. britney kojarze wlasnie z doczepek:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo dobrze napisane :) Ja sama calkiem niedawno zastanawialam sie nad przedluzeniem, gdy doszlam do wniosku, ze nie uda mi sie osiagnac wymarzonej dlugosci, ale na szczescie powrocilam do walki ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dzięki za ten post kochana :) Kiedyś marzyłam o przedłużeniu włosków teraz sobie to wybijam z głowy :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny post ! Mnie na szczęście nie kusi przedłużanie włosów :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Raz zrobiłam to sobie w pracy... po miesiącu zdjęłam bo dostawałam szału :P Też zapuszczam delikatne włosy, pozdrawiam i obserwuję! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za obserwację - wpadłam również do Ciebie i życzę wytrwałości w zapuszczaniu! :)

      Usuń
  15. Nigdy nie marzyło mi się przedłużanie włosów, jeśli już to przeszczep cebulek w celu zagęszczenia. Dobrze, że już nie nosisz tych doczepianych pasm, naturalne są najładniejsze :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Strasznie mnie przestraszyłas, kilka moich koleżanek ma właśnie takie doczepiane włosy i one chyba o tym nie wiedzą, w sumie ja sama nie wiedziałam. Odwiodlas mnie od tego dziękuję

    OdpowiedzUsuń
  17. Doczepkami kompleksów nie da się wyleczyć. Co najwyżej można wpaść w jeszcze większe, gdy po zdarciu ich z głowy delikwentka spojrzy w lustro :-(. Widzę u znajomych, jak pozostały im resztki, jak czapki, na głowie. Czasem odstają od głowy lub robią się zwykłe kołtuny.
    Obrzydliwe to.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  19. Każdy zabieg należy wykonywać u specjalisty w danej dziedzinie, niezależnie czy jest to zabieg kosmetyczny, fryzjerski czy jakikolwiek inny...Niestety Pani z taką osobą się nie spotkała a wydaje opinie w dziedzinie przedłużania włosów. Należy również pamiętać, że nie każda fryzjerka jest specjalistką w przedłużaniu włosów. Opisuje Pani bardzo skrajny przypadek gdzie chcąc oszczędzić i za 150zł przedłużyć włosy nie zwróciła Pani uwagi na jakość uzyskanej usługi. Włosy przedłużają głównie osoby które mają cienkie, delikatne swoje włosy i zawsze marzyły o grubszych i dłuższych włosach. Gdyby przedłużanie było tak szkodliwe to nie miałyby do czego doczepiać już po pierwszym przełożeniu, a wykonują ten zabieg od kilkunastu lat i włosy się regenerują, są coraz dłuższe... Polecam nie wypowiadać się na tematy o których nie ma się pojęcia.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest trochę racji w tym co pisze przedmówczyni. Mój prywatny przypadek chociażby świadczy o tym. Włosy do tej pory przedłużyłam dwa razy. Pierwszy raz trafiłam do osoby która nie miała bladego pojęcia co to znaczy profesjonalna usługa przedłużania włosów. Szukając rozwiązania na mój ogromny "kołtun" przeszukałam cały internet i trafiłam na stronkę http://www.beauty-for-you.com.pl/services/przedluzanie-wlosow/ i okazało się, że miałam przedłużone włosy nieodpowiednio dobraną metodą do moich włosów, potrzeb, stylu życia. Po lekturze popytałam znajome, dokładnie poczytałam opinie w internecie, zrobiłam dobry "wywiad" i dopiero drugi raz umówiłam się na przedłużanie. Teraz jestem bardzo zadowolona i myślę, że jeszcze skorzystam z przedłużek. To, że raz się do czegoś zraziłyśmy nie oznacza, że wszyscy są źli i zawsze przedłużanie szkodzi. Wszystko w nadmiarze szkodzi, trzeba zachować zdrowy rozsądek i wszystko robić z głową!

      Usuń
  20. Najgorsze jest to, że mnóstwo oszustów sprzedaje włosy i można niemałe pieniądze wydać na chiński bubel, który po tygodniu nadaje się tylko do wyrzucenia. Jakiś czas temu zrezygnowałam z włosów Kegel, o których piszesz, bo znalazłam tańsze. Wydawało mi się, że włosy to włosy. Niestety raz, drugi i trzeci dostałam włosy grube, sztywne, jak u lalki, które po umyciu zmieniały się w jeden wielki kołtun :( Czasem oszczędność jest pozorna.

    OdpowiedzUsuń